Koń:
Starlight,
FH Youth
Jeździec: Philip Lloyd, Daniel Hussian
Mrozy wróciły na Islandię, toteż konie wychodziły na pastwiska tylko na kilka godzin i trzeba było zwiększyć ilość treningów, żeby zapewnić im odpowiednią ilość ruchu. Obudziłem się rano, sam z siebie, jeszcze przed budzikiem. Dzisiaj w stajni dyżur mieli Ben i Troye, więc nie musiałem wstawać wcześniej na karmienie koni. Zwlokłem się z łóżka i ubrałem w czarne bryczesy i gruby, niebieski sweter, po czym zabrałem się za budzenie Dana. Nie było to jakoś specjalnie trudne, chłopak szybko się przebudził i już po 15 minutach obaj byliśmy gotowi na dole. Zjedliśmy malutkie śniadanie składające się z ciepłego kakao i chałki z masłem, a potem włożyliśmy kurtki, przy czym ja szarpnąłem się jeszcze na czapkę z pomponem a Dan na rękawiczki i wyszliśmy na zewnątrz. Szybkim krokiem przeszliśmy parking oraz podwórze i znaleźliśmy się w stajni, gdzie nie było nikogo. Widocznie chłopcy skończyli już karmienie. Dan od razu rzucił się do głośników i włączył Let Me Keep This Memory i to był moment w którym humor poprawił mi się o jakieś 200%. oboje poszliśmy do siodlarni po sprzęt naszych klaczek i zabraliśmy się za przygotowanie ich do jazdy. Starlight wyraźnie ucieszyła się na mój widok, zarżała cicho i zaczęła domagać się pieszczot. Wyprowadziłem ją na korytarz i zabrałem się za czyszczenie, co nie zajęło długo, mimo jej ciągłego wiercenia się. Za chwilę była w pełnym ekwipunku, podobnie jak Youth. Przeszliśmy korytarzem na halę i zapaliliśmy w niej światło. Dan wziął ode mnie Gwiazdkę i ruszył stępem w stronę czworoboku, ja zaś zacząłem ustawiać przeszkody. Kilka pojedynczych stacjonat i krzyżaków na rozskakanie, cavaletti i płaskie drągi, dwa szeregi jeden z trzech stacjonat, drugi z oksera i stacjonaty, murek, dwie stacjonaty skok-wyskok, a także okser i triplebar po łuku. Po ustawieniu wszystkiego skierowałem się na czworobok, do rozstępowanej już Starlight i wsiadłem na nią ze schodków. Przestępowałem jeszcze dwa okrążenia czworoboku, robiąc wolty i ustępowania. Klacz ładnie się zebrała i z uwagą wykonywała to, czego od niej wymagałem. Widziałem jak Dan trochę kłóci się z Youth, która najwyraźniej nie miała ochoty wykonać ładnego ustępowania, w końcu jednak im wyszło, więc chłopak pogładził ją po szyi i zakłusował, na początku na luźnej wodzy, żeby po kilku zmianach kierunku zacząć zbierać swoją damę. Również zdecydowałem się zakłusować, na początku dając Gwiazdce trochę luzu. Po kilku okrążeniach, zacząłem ją zaokrąglać, żeby później przejść do kół, wolt a także ustępowań w kłusie. Dan i Youth również wykonywali te ćwiczenia, jednak z o wiele większą gracją niż ja i Starlight. Jednak folbluty mają w swoim ruchu to coś. Kiedy uznałem, że jest wystarczająco rozgrzana i rozciągnięta zwolniłem do stępa i skierowałem się na parkour, Hussian ruszył za mną. Po kilku minutach stępa, ruszyliśmy kłusem i zaczęliśmy przejeżdżać przez drągi. Kara klacz wysoko unosiła nogi już na płaskich drągach, idealnie się zbierając. Dan naprawdę dobrze przygotował ją do skoków, dzięki czemu teraz zgrywali się doskonale. Gwiazdka na początku pukała kopytami w drewno, jednak po dodaniu łydki szła jak w zegarku. Po kilku przejazdach przez płaskie drągi skierowałem się na cavaletti. Tam Starlight również dobrze sobie radziła, chociaż raz się potknęła. Youth już trochę gorzej, ponieważ kilka razy zatrzymała się na środku, jednak po jakimś czasie Dan sobie z tym poradził. Przyszedł czas na skoki z kłusa. Oboje wykonaliśmy po dwa skoki przez krzyżaki, po każdym zagalopowanie i kółko na jedną i drugą nogę wokół parkouru. Potem skoki przez małe stacjonaty z galopu. Youth idealnie wyliczała odskoki, szła spokojnym tempem, pamiętając o technice. Star za to gnała na przeszkody, przez co musiałem ją przytrzymywać. Oddaliśmy dwa nieczyste skoki, co zaraz zostało poprawione. Jeszcze tylko przećwiczyliśmy lotną zmianę nogi i wolty w galopie i oboje byliśmy gotowi do próbnego przejazdu parkouru.
Ustaliliśmy wspólnie trasę przejazdu.
- stacjonata 110cm
- zakręt w prawo okser 110cm
- ostry zakręt w lewo, na szereg po łuku:
- stacjonata 120cm
- 3 foule okser 110cm
-2 foule stacjonata 120cm
- ostry zakręt w prawo dwie stacjonaty skok-wyskok 90cm
- w prawo, zawrotka między 1 i 2 przeszkodą szeregu, na wprost mur 120cm
- łagodny zakręt w prawo, triplebar 100cm
- zawrotka przed 2 przeszkodą, okser 130cm
Łącznie 10 przeszkód.
- Ty pierwszy! - krzyknąłem do Dana i zjechałem na czworobok, żeby na zmianę kłusować i stępować, dopóki chłopak nie skończy.
Dan
Ruszyłem kłusem, zrobiłem woltę i zagalopowałem na prawą nogę. Youth jeszcze nie zdążyła się zmęczyć szła optymalnym tempem, lekko zebrana. Spokojny najazd na stacjonatę, lekka półparada. Klacz wykonała dobry skok, lądując miękko. Ruszyliśmy dalej, nadal utrzymując średnio szybki galop, skok przez okser został oddany z precyzją i dużym zapasem, lądowanie na lewą nogę pomogło przy według mnie, najtrudniejszej części parkouru. Ostry zakręt w lewo, przy zwinności Youth nie był trudny do wykonania, lotna, dwie foule, półparada i czysty skok. Dodałem lekko łydki między stacjonatą a okserem, klacz zebrała się mocniej i wybiła dosyć wysoko. Skok oddany trochę krzywo technicznie, ale czysty, pozwolił na ukończenie szeregu bezbłędnie. Kolejna przeszkoda skok-wyskok nie stanowiła problemu ze wzgledu na swoją wysokość. Za nią nieznacznie przyspieszyłem. Youth wydłużyła krok i nieco bardziej się zaokragliła. Najazd na murek wydawał się prosty, taki też był, więc skok był czysty. Na triplebarze mały techniczny błąd wyrządził zrzutkę ostatniej belki tylnymi nogami. Ostatni skok Youth oddała już dobrze. Zsiadłem więc i poprawiłem triplebar, po czym najechałem na murek znowu, aby potem skierować się na triplebar i doskonale oddać skok. Poklepałem moją damę o szyi i zwolniłem do kłusa, kierując się na czworobok, żeby zwolnić miejsce Philowi.
Phil
Ruszyłem kłusem i za chwile zagalopowałem na lewą nogę. Starlight szła szybko i mocno, rwąc się do przeszkód, tak że niekiedy ciężko było ją opanować. Najechałem na pierwszą stacjonatę, skok oddała czysty, ładnie podciągnęła nogi, wylądowała na prawą i za chwilę skręciliśmy na okser. Szybka i dosyć mocna półparada pozwoliła na dobre wybicie. Zaraz ostry zakręt, lotna i tutaj wszystko się posypało. Pierwszą przeszkodę z szeregu co prawda pokonała, jednak przed drugą zrobiła dwie, zamiast trzech foule, mimo półparady, przez co wylądowała w zasadzie na przeszkodzie, potykając się o drągi i niemalże przewracając. Przez to skok na stacjonatę był krzywy, zabrakło wybicia z zadu i kolejne drągi poleciały. Szybko się pozbieraliśmy, skok-wyskok poszedł już dobrze. Na długiej zawrotce stale musiałem ją przytrzymywać, by oddać czysty skok na murze. Triplebar poszedł już dobrze, tak samo jak ostatni okser. Zwolniłem do kłusa, poprawiłem szereg i wsiadłem z powrotem na Gwiazdkę. Zagalopowaliśmy na lewą nogę, tym razem miałem w sobie wiele determinacji. Mocno przytrzymałem ją przed okserem, skok wykonała dobry, ostry zakręt, mocna półparada, lotna, wszystko szło dobrze. Szybko, aczkolwiek rytmicznie najechaliśmy na szereg. Tym razem wzmocniłem działanie pomocy, przytrzymując ją na pierwszych dwóch foule między stacjonatą a okserem, dzięki czemu ostatni krok i wybicie wykonała dobre, reszta szeregu była formalnością. Poklepałem ją i rozkłusowałem, a po dziesięciu minutach stępa, obje z Danem wróciliśmy do stajni, gdzie rozsiodłaliśmy i wyczesaliśmy nasze wierzchowce, a potem wstawiliśmy do boksu, aby wyschły, zanim wyjdą na krótkie padokowanie. Sami wróciliśmy do domu, żeby odpocząć przed kolejnym treningiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz